O filmie

Wszystkie kobiety Beresia, Barona i Globisza
czyli Cieszyn ma Sens

Pewnego dnia, dość niespodziewanie, trochę przypadkowo i banalnie umiera Mateusz. Wydarzenie to rozpoczyna lawinę zdarzeń, które do góry nogami wywrócą życie małego, cichego i spokojnego miasteczka…

Po blisko kilku latach od komedii „Anioł w Krakowie” i „Zakochany Anioł”, krakowski duet Bereś & Baron powrócił do kin filmem fabularnym. „Wszystkie kobiety Mateusza”, tragikomedia o poważnych sprawach kręcona w Cieszynie w tym właśnie mieście 8 lipca będzie miała swój specjalny, przedpremierowy pokaz z udziałem aktorów i zaproszonych gości.

Sens filmu

- „Wszystkie kobiety Mateusza” opowiadają o niewierności i jej konsekwencjach, o umieraniu, o kobietach i o małym miasteczku - opowiada o filmie jego producent Witold Bereś.

- To dowcipne, oryginalne i pełne uroku oswajanie śmierci poprzez miłość – dodaje „Baron”.

Zdarzenia te, w dowcipny i magiczny sposób, pozwalają bohaterom spojrzeć na swoje życie z innej strony, na nowo je przemyśleć, zobaczyć w innym świetle, wreszcie zmienić je na lepsze.

Co takiego dzieje się w filmie?

Mateusz Kłos, stolarz artysta, birbant i wielbiciel kobiet, umiera banalnie dławiąc się ością ryby. Ale nawet po śmierci nie zamierza zaprzestać podbojów sercowych i odwiedza we śnie kobiety z miasteczka. Niedostrzegane przez swoich – znudzonych życiem – mężów, dzięki Mateuszowi odnajdują chęć do życia. Chcą być piękne, znowu czują swą wartość, a od mężów domagają się czułości i czasu.

A mężczyźni? Ci są przerażeni. Nagle, zamiast analizować mecze piłkarskie, muszą zacząć nareszcie dbać o siebie, spełniać oczekiwania swych kobiety, no i poważnie zastanawiać się, co to takiego, ten punkt G…

Tymczasem wdowa po Mateuszu, Karolina, próbując uporządkować rzeczy po zmarłym mężu, natrafia na rozliczne dowody jego zdrad. Postanawia zerwać ze swoim dawnym życiem i ułożyć sobie życie od nowa. Odnajduje swoją wielką miłość: Jana, swego dowódcę z czasów Powstania Warszawskiego, dziś mieszkającego w Krakowie.

To jednak nie jest takie proste.

Czy życie po śmierci może zmienić życie wszystkich wokół? Wywrócić do góry nogami codzienność małego miasteczka?

A może miłość Mateusza i Karoliny przetrwa?

Dlaczego ten film?

Za podstawę scenariusza posłużyła książka „Aniołek” pióra Beaty Pawlak, dawnej znajomej Beresia i Artura „Barona” Więcka, reporterki „Gazety Wyborczej”, która w 2002 roku zginęła w zamachu bombowym na Bali. Przed wyjazdem złożyła w wydawnictwie rękopis.

- Książka nie zrobiła ogromnej furory, a szkoda, bo jest zaskakująco dobra i udowadnia, iż reporterzy mogą przejść na tę drugą, pisarską stronę tworzenia - komentuje Bereś. Pomimo dawnej przyjaźni i fascynacji „Aniołkiem”, to nie on wyszedł z pomysłem jej zekranizowania. „Winny” jest Baron, do którego z kolei wcześniej z powieścią Pawlak zapukał reżyser teatralny Marek Fiedor. - Tak to się wszystko splata - śmieje się filmowiec.

Fiedor pierwotnie myślał o scenicznej adaptacji. - Liczba postaci i mnogość wątków okazały się jednak za duże do teatru. I tak się zaczęło - wspomina Baron.

Wbrew pozorom, to nie tytuł powieści skłonił Barona i Beresia do podjęcia tematu, choć, z pewnością do aniołów mają oni szczególną słabość. - To kolejny zbieg okoliczności - podkreśla Bereś. - W książce pojawia się wątek, w którym bohaterka pisze listy do Anioła Stróża. U nas ta historia musiała wypaść - mówi. Pozostały jednak o wiele ważniejsze elementy.

- Po „Aniele w Krakowie” i „Zakochanym aniele” szukałem pomysłu niejednoznacznego, nie do końca powiązanego z prostym przenoszeniem rzeczywistości na taśmę - wyjaśnia reżyser. - Zawsze starałem się znaleźć temat, który, być może, wychodzi z problemów, które nas otaczają, z codzienności, ale nie ilustruje ich wprost. Jest gdzieś złamany, przefiltrowany przez formę, dystans, rodzaj przymrużenia oka. To mnie najbardziej w kinie interesuje. „Aniołek” spełniał wszystkie te założenia. Był odpowiedzią na moje poszukiwania.

W poszukiwaniu magii, snów i optymizmu

- „Aniołek” bardzo odpowiada temu, co myślimy o świecie: takim optymistycznym, z elementami magii - wtóruje Bereś. - Bohater umiera w dziwacznych okolicznościach, krztusząc się ością, ale żyje nadal. W snach nawiedza wszystkie kobiety w miasteczku…

- Forma jest bajkowa, trochę w klimacie powieści iberoamerykańskich: sen, jawa - przerywa Baron. - Doszliśmy do wniosku, że żadnej z tych rzeczywistości nie chcemy wyróżniać. Są równoprawne.

Twórcy

Poruszanie się po świecie realistycznym i onirycznym otworzyło przed twórcami ogromne pole do popisu dla postaci Mateusza i aktora, który go gra, czyli Krzysztofa Globisza. - Bohater „Wszystkich kobiet Mateusza” to 75-letni mężczyzna. To jest gość, który kochał życie i był kochany przez kobiety. Nigdy się nie zatrzymywał, pędził. Teraz nie może odejść. Nawiedza w snach swoje byłe kochanki, kobiety samotne, nieszczęśliwe. Bardzo różne baby, w różnym wieku. W tych wizjach jest taki, jakim go sobie one wyobrażają: raz stary, raz młody, raz w okularach, raz z bokobrodami… Raz jest lekarzem, kiedy indziej śpiewakiem albo piekarzem - opowiada Baron. - Przez jakiś czas chcieliśmy, aby w postać tę wcielił się aktor w wieku zbliżonym do niej. Coś tu jednak nie grało, nie miało sensu. Siedemdziesięciolatek ucharakteryzowany na czterdziestolatka. Nikt z widzów tego nie kupi…

- Jak zrobić scenę rozbieraną, zmysłową z siedemdziesięciolatkiem? Już widzę, jak dwudziestoletnia dziewczyna marzy o namiętnej nocy ze starcem - wtrąca się Bereś. - Co zabawne, w pewnym momencie rolę zaproponowaliśmy nawet jednemu z naszych wielkich aktorów starszego pokolenia, tuż przed tym, gdy okazało się, iż… znalazł dwudziestoletnią miłość swojego życia. Jakoś tak dziwnie odmówił, z przekąsem. Nie wiedzieliśmy o co chodzi - zdradza anegdotę producent.

- Ale to też dało nam do myślenia - kończy Baron. - W końcu olśniła nas oczywistość: w śnie wszystko jest możliwe, a łatwiej, wiarygodniej postarza się aktora, niż go odmładza. Wiedzieliśmy już, że musimy wrócić do Krzysztofa Globisza.

Mistrz „Aniołów” i scen teatralnych gra w towarzystwie koleżanek z Krakowa i Warszawy. W żonę, Karolinę, wciela się Teresa Budzisz-Krzyżanowska. - Ona wiedzie prym wśród wszystkich tych kobiet. Przecież to żona… która przez całe życie była zdradzana. Teraz musi sobie jakoś z tym radzić, na nowo wszystko poukładać. Jest to tym trudniejsze, iż dowody niewierności pojawiają się na każdym kroku: zdjęcie z kobietą z plaży, dwa bilety do kina na romantyczny film, plotki, iż Mateusz zrobił dziecko córce cukiernika - opowiada Baron. Wśród kochanek, przyjaciółek Mateusza mamy Agatę Kuleszę, Katarzynę Galicę, Annę Romantowską, Annę Seniuk, Ewę Kaim…

- Ten film stoi drugoplanowymi rolami kobiecymi. Są obłędne. W kilku scenach występują też amatorki. Tych kobiet jest bardzo dużo. Jedne są znane, inne nie, jedne są seksbombami, inne obdarzone subtelniejszą urodą - dodaje Witold Bereś. - Co prawda w głównej roli jest facet, ale wszyscy patrzą na kobiety!

I jeszcze jeden twórca jest szalenie ważny – to Leszek Możdżer, autor genialnej muzyki do całego filmu, który po raz pierwszy napisał w całości muzykę do filmu.

To będzie naprawdę niezwykły soundtrack, który ukaże się w sprzedaży wraz z kinową premierą filmu.

A główni inspiratorzy projektu?

Artur Więcek „Baron” to scenarzysta, reżyser filmowy i teatralny, jeden z twórców głośnej serii „Rozmów na koniec wieku” (TVP1), reżyser adaptacji „Historii filozofii po góralsku wg ks. Tischnera”. „Anioł w Krakowie”, jego pierwszy film fabularny, otrzymał dziesiątki nagród na festiwalach na całym świecie i stał się jednym z najbardziej popularnych filmów w Polsce (wśród nagród jest m.in. Nagroda za Najlepszy Debiut Reżyserski na Festiwalu w Gdyni). Za „Zakochanego Anioła” otrzymał z kolei „Srebrny Granat” na Festiwalu Filmów Komediowych w Lubomierzu (2006). W tym samym roku za swój dorobek filmowy otrzymał medal „Gloria Artis” fundowany przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Baron jest człowiekiem, którego ksiądz Tischner silnie zainspirował – a więc prócz filmowych dokonań związanych z Tischnerem oraz organizowanych w Łopusznej co dwa lata „Wypominek Tischnerowskich”, napisał i przeniósł na deski teatralne z ogromnym sukcesem "Gdzie radość, tam cnota - Wariacje Tischnerowskie" (Teatr Powszechny w Warszawie)…

Witold Bereś to producent filmowy, scenarzysta, dziennikarz, laureat wielu nagród, m.in. Fundacji POLCUL, Nagrody Ministra Kultury (1998), „Asa Empiku” za bestseller roku 2007 („Kapuściński: nie ogarniam świata”) i Nagrody „Klio” za najlepszą książkę historyczną w roku 2008 (biografia „Edelman. Życie. Po prostu”). Autor i współautor wielu książek – m.in. „Tylko nie o polityce” (Instytut Literacki Paris), „Czwarta władza 1989-99”, „Onyszkiewicz – ze szczytów do NATO” czy „Nasza_Historia/20latRP.pl”. Ostatnio ukazała się biografia bohatera powstania w getcie warszawskim „Kazik Ratajzer – bohater z cienia”. Jest producentem wszystkich filmów Artura Więcka „Barona” i często ich współscenarzystą.

Dlaczego Cieszyn?

Dlaczego producent filmu wybrał właśnie Cieszyn? – Cieszyn jest fantastyczny! To piękne miasto, które doskonale spełniało wszystkie wymogi ciepłej opowieści o prowincji. Wybraliśmy to miasto ze względu na jego malowniczość, położenie, architekturę, aurę, energię ludzi. Byliśmy zachwyceni pracą tam. Cała ekipa wyjeżdżała stamtąd zbudowana, pozytywnie napełniona – komentuje reżyser. Producent dodaje: – Wydawałoby się, że takich cudownych ryneczków jak w Cieszynie jest w Polsce wiele. Nic bardziej błędnego. Znaleźliśmy dwa – zastanawialiśmy się jeszcze nad pewnym miasteczkiem na Dolnym Śląsku. Można powiedzieć, że zadecydowały nasze serca, kiedy zobaczyliśmy piękne cieszynianki. To zagłębie cudownych bab! Poza tym jestem wielkim fanem tutejszego dworca kolejowego – śmieje się Witold Bereś.

Nie bez znaczenia jest i to, że jeden z koproducentów filmu, Fundacja Świat ma Sens (jej współzałożycielami są między innymi Witold Bereś i Baron) za cel stawia sobie optymistyczne spojrzenie na świat oraz pochwałę Polski i jej prowincji – prowadzi na przykład portal www.PolskaMaSens.pl.

Stąd Cieszyn to właściwie idealny skrót dla takiego myślenia – fajna Polska, fajna prowicja, która ma sens!

*

„Wszystkie kobiety Mateusza Kłosa” wyprodukowała firma Bereś & Baron Media Productions, która wcześnie wyprodukowała już takie filmy fabularne jak „Anioł w Krakowie” czy „Zakochany Anioł”, telewizyjny serial „Historia filozofii po góralsku wg ks. Tischnera” oraz wiele filmów dokumentalnych – jak choćby „Marek Edelman. Życie. Po prostu” czy – ostatnio – „Bartoszewski. Droga”. Partnerami produkcji są: Polski Instytut Sztuki Filmowej, Fundacja Świat Ma Sens, Miasto Cieszyn, Silesia Film, Kraków Film-Commission. Dystrybutorem – Kino Świat.

Kiedy film wejdzie do kin? Decyzja jeszcze nie zapadła. Najpierw twórcy będą chcieli pokazać film na festiwalach. Ale oczywiście zaczynają od specjalnego, przedpremierowego pokazu w Cieszynie na Festiwalu „Wakacyjne kadry”.

Ostatecznie tutaj wszystko się zaczęło  ..

Wszystkie kobiety Mateusza

reżyseria Artur Więcek „Baron”

scenariusz Marek Fiedor i Artur Więcek „Baron” na podstawie powieści Beaty Pawlak „Aniołek”

zdjęcia Adam Sikora

scenografia Anna Niemira

kostiumy Jolanta Łagowska

dźwięk Piotr Domaradzki

montaż Marek Klimaszewski

muzyka Leszek Możdżer

kierownik produkcji Piotr Uss Wąsowicz

producent wykonawczy Aneta Zagórska

producent Witold Bereś

występują:

Karolina Kłos - Teresa Budzisz-Krzyżanowska

Mateusz Kłos - Krzysztof Globisz

Maciejka Kłos - Agata Kulesza

Michał Kłos - Piotr Pilitowski

Ewa Kłos - Zina Kerste

Staś Kłos - Dominik Dworak

Muszelka Kłos - Mia Gotowała

Ryszard Okoński - Andrzej Kozak

Barbara Okońska - Anna Seniuk

Józef Mięciel - Mariusz Benoit

Krystyna Mięciel - Anna Romantowska

dr Ferdynand Onyszko - Roman Gancarczyk

Anna Onyszko - Ewa Kaim

Helena Kapka - Katarzyna Galica

Jerzy Kapka - Grzegorz Łukawski

Agata Wójcicka - Karolina Kominek- Skuratowicz

Witold Wójcicki - Bogdan Brzyski

Wiktoria Kokoszka - Iwona Bielska

Robak - Mieczysław Grąbka

Jan Dziewanowski - Jerzy Kamas

Ksiądz - Jacek Romanowski

Prezes Stowarzyszenia Powstańców - Marian Cebulski

Grzelak - Tomasz Schimscheiner

Stary taksówkarz - Jerzy Trela

Młody taksówkarz - Marcin Zacharzewski

Fryzjerka Mariola - Beata Schimscheiner

 

Dystrybucja Kino Świat sp. z o.o.

kolor; czas: 104 minuty

Polska 2012

cache/wszystkie_kobiety_mateusza_krzysztof_globisz_resize_305_203_61286.jpg