Aktualności



Wszystkie anioły Barona

Czemu  anioł przeniósł się z Krakowa do Cieszyna i jak ze świętego stał się rozpustnikiem tłumaczy "Przekrojowi" Artur "Baron" Więcek. Nowy film twórcy "Anioła w Krakowie" trafi do kin pod koniec roku.

Główny bohater "Wszystkich kobiet Mateusza" to znów, jak w pana poprzednich filmach, anioł, tyle że z piekła rodem.

To człowiek, który bardzo ukochał życie i równie mocno ukochał kobiety. Przychodzi do nich w snach, bo nie może pogodzić się ze swoją śmiercią. Na drugim biegunie jest jego żona, której nieraz zalazł za skórę, więc ta po jego śmierci musi rozliczyć się z przeszłością, pewne rzeczy raz jeszcze przemyśleć, by w końcu zaakceptować swoje życie i przebaczyć mężowi.

Główną postać w filmie znów gra Krzysztof Globisz, ale innych nawiązań do "Anioła w Krakowie" nie ma. Może tylko sposób patrzenia na świat jest podobny, bo to również oryginalna i magiczna historia, która dzieje się po części na jawie, po części we śnie, a obie te płaszczyzny funkcjonują na równych prawach.

Film ma w oryginalny sposób oswajać ze śmiercią - co to znaczy?

"Wszystkie kobiety Mateusza" to po prostu film o odchodzeniu, przemijaniu, godzeniu się z myślą o śmierci. Ale i o tym, że ci którzy umarli nigdy stąd nie odeszli, są w nas, w naszej pamięci, żyją tak długo, jak długo o nich pamiętamy. Jednak te ważne, egzystencjalne tematy ujęte są w cudzysłów i przedstawione w bardzo oryginalny sposób, nie wprost, lecz poetycko, z przymrużeniem oka. Myślę, że dzięki temu udało się zachować odpowiedni balans i lekkość w opowiadaniu o tak istotnych sprawach.

"Anioły" silnie związane były z Krakowem, "Wszystkie kobiety Mateusza" - z Cieszynem.

W filmie nie jest jasno sprecyzowane miejsce akcji, zakładam, że jest ono uniwersalne. Jednak rzeczywiście dziewięćdziesiąt procent zdjęć powstało w Cieszynie. To miasto jest fantastyczne, pięknie położone, malownicze, niezbyt duże, ale też niezbyt małe, wszyscy się znają, ale zachowują pewien rodzaj anonimowości - idealnie wpasowało się to w nasze potrzeby. Bardzo korzystaliśmy z pomocy mieszkańców. Zwłaszcza kobiet - w niektórych scenach potrzebowaliśmy ich naprawdę wielu! W Cieszynie przytrafiła nam się też zupełnie magiczna historia - do domu, w którym rozgrywa się znaczna część opowieści, trafiliśmy przypadkiem, po czym dowiedzieliśmy się, że wielokrotnie odwiedzał go ksiądz Józef Tischner, autor "Historii filozofii po góralsku", którą sfilmowałem parę lat wcześniej. To on nas tam zaprowadził.

Do realizacji "Kobiet" zaangażowaliśmy kilku stałych współpracowników, ale także kilku nowych. Tym razem mamy też silną ekipę warszawską, grają m, In. Agata Kulesza, Anna Seniuk, Anna Romantowska, Mariusz Benoit, Jerzy Kamas. Do głównej roli kobiecej zaangażowałem natomiast Teresę Budzisz Krzyżanowską. Oczywiście jest i mocno reprezentowany Kraków: oprócz Krzysztofa Globisza oczywiście Jerzy Trela, Ewa Kaim, Roman Gancarczyk, Iwona Bielska, Andrzej Kozak, Piotrek Pilitowski, no i Bogdan Brzyski, i Kasia Galica, Jacek Romanowski i Tomasz Schimscheiner i wielu, wielu innych wspaniałych. Jest także ukryta opcja niemiecka czyli Adaś Sikora, autor zdjęć. Muzykę zaś skomponował światowiec Leszek Możdżer.

Czasem zarzuca się panu przedstawianie wyidealizowanego świata.

Mam nadzieję, że moje historie są ciepłe, pełne optymizmu ale nie banalne. Myślę, że mają w sobie jakąś prawdę. Ja po prostu tak widzę świat. To się bierze z tęsknoty do idylli, z wrodzonej potrzeby harmonii. 

A czy to nie będzie nudne? Kolejny ciepły film, znów z Krzysztofem Globiszem w roli głównej.

Pogody ducha nigdy za wiele, ale ten film będzie się różnił od poprzednich. Myślę, że poruszy i zaskoczy publiczność.